Stosowanie wydaje się bajecznie proste: wystarczy łyżka stołowa oleju (ok. 15 ml), najlepiej dobrego – kokosowego, chociaż może być też słonecznikowy lub lniany – bierzemy do ust i energicznie płuczemy, wypychając olej językiem między zęby tam i z powrotem. Płukanie powinno trwać kilka minut, choć zagorzali zwolennicy płuczą nawet i 20. Przed zaczerpnięciem oleju do ust należy umyć zęby i oczyścić język, tak by płukanka mogła objąć działaniem maksymalnie dużo powierzchni. Po wszystkim wypluwamy olej, absolutnie nie połykamy, choć ajurweda zaleca przepłukanie na koniec i gardła.
Z kuchni do łazienki
Czym w ogóle jest olej kokosowy? To powszechnie wykorzystywany składnik w kuchni. Najczęściej stosowany jako tłuszcz do smażenia lub zamiennik masła do potraw i wypieków. Ma formę stałą, barwę: białą, kremową, a czasem nawet żółtawą. Z wyglądu może przypominać… smalec. Występuje w formie rafinowanej, czyli oczyszczonej, jest wtedy pozbawiany nawet charakterystycznego kokosowego zapachu, i nierafinowanej – z zachowaniem substancji i składników pochodzenia naturalnego. Przeważającą część składu (do 90%!) stanowią nasycone kwasy tłuszczowe, stąd znalazł się na cenzurowanym u dietetyków. Nie jest przez to zalecany do spożycia, zwłaszcza przez osoby zagrożone miażdżycą. Pozostałe oleje wykorzystywane do płukania jamy ustnej to słonecznikowy i lniany. One mają całkiem inne proporcje kwasów tłuszczowych, bo większa część składu to kwasy tłuszczowe nienasycone, czyli te dobre dla zdrowia. Czy dobre dla zębów?
Olej pod lupą
Wraz ze wzrostem popularności metody wśród internautów rosło zainteresowanie badaczy tematem. Brali pod lupę skuteczność ssania oleju (bo tak inaczej określany jest zabieg) pod kątem zwalczania szkodliwych bakterii, odświeżania oddechu, redukcji płytki nazębnej i poprawiania parametrów zdrowotności dziąseł. Porównywano nawet olejowanie (to jeszcze inna nazwa) ze skutecznością chlorheksydyny, a więc sprawdzonego, powszechnie stosowanego i o udokumentowanym działaniu preparatu stosowanego leczniczo i profilaktycznie w chorobach dziąseł.
– Popularność płukania olejem kokosowym wynika zapewne z jego składu. Wśród nasyconych kwasów tłuszczowych znajdują się między innymi kwas laurynowy, który ma mieć właściwości przeciwdrobnoustrojowe i przeciwzapalne, oraz kwas kaprylowy, zalecany przez naturoterapeutów w przeroście Candida albicans. Oprócz tego miał mieć inne dobroczynne związki pochodzenia roślinnego, także witaminy E czy K. Do tego jest stuprocentowo naturalny, więc uważano, że jest dla dziąseł wprost zbawienny – opisuje lek. dent. Alicja Urbańska z Dentim Clinic Medicover w Katowicach.
Nie bez znaczenia miała być także konsystencja tłuszczu, który dzięki niej wnika do trudno dostępnych przestrzeni, a zęby pokrywa śliską warstwą ochronną.
– Metaanaliza z 2023 roku wykazała, że płukanie jamy ustnej olejem ma pewne zdrowotne korzyści, ale chlorheksydyna i tak jest lepsza w redukcji płytki nazębnej, co stwierdzono przez oznaczanie tzw. plaque index (PI). Jakość materiału dowodowego jednak uznano za słabą. W metaanalizie z roku 2022 badacze z Tajwanu zauważyli, że o ile faktycznie olejowanie zmniejsza ilość kolonii bakterii w ślinie, to nie zmienia to wskaźnika płytki nazębnej w stosunku do grupy kontrolnej – przywołuje wyniki dentystka i podkreśla: – Na ten temat było kilka prac naukowych czy badań uwzględniających znaczenie płukania olejem dla zdrowia jamy ustnej, ale albo zostały one uznane za mało istotne, albo po prostu nie wykazano definitywnie korzystnego wpływu na zdrowie jamy ustnej.
Wcześniejsze pojedyncze badania i metaanalizy także opierały się na słabej jakości dowodach lub nie wykazywały jednoznacznych właściwości ajurwedyjskiego zabiegu.
– Na ten moment nie mamy żadnych przesłanek, by uważać płukanie jamy ustnej olejem za korzystne. Co pewnie pocieszające, to to, że nie wykazano jego szkodliwego wpływu, o ile go nie jemy, na zdrowie – dodaje ekspertka Dentim Clinic Medicover.
Nie przeszkadza to jednak producentom w wypuszczaniu na rynek płukanek do ust opartych w mniejszym lub większym stopniu na zawartości oleju kokosowego. Według zapewnień ma działać nie tylko antybakteryjnie, ale i wybielająco.
– Obecnie w stomatologii do wybielania zębów stosujemy preparaty o właściwościach utleniających, które mają zdolność wnikania do szkliwa, gdzie niszczą tzw. chromatogeny, czyli barwniki. Na rozjaśnienie koloru zębów wpływa też oczyszczanie ich z osadu, na przykład za sprawą drobinek ściernych krzemionki zawartych w paście do zębów. Nie ma w zasadzie żadnych informacji, by olej kokosowy lub pozostałe miały jakiekolwiek z tych właściwości. Nie ma również wiarygodnych danych, by płukanie ust olejem mogło rozjaśnić kolor szkliwa – wyjaśnia lek. dent. Alicja Urbańska.
Jeśli nie olej, to co?
Płukanie jamy ustnej jest ważnym elementem codziennej higieny i profilaktyki próchnicy. W sklepach dostępny jest również szereg produktów, które są przeznaczone do tego typu czynności. Nie wszystkie są takie same.
Najpowszechniejsze są płukanki z fluorkami, dodatkami smakowymi i ewentualnie ekstraktami ziołowymi, jak mięta czy eukaliptus, które uatrakcyjniają smak oraz mają za zadanie odświeżyć oddech. Są dobre do codziennego stosowania. Pozostałe dwie grupy płukanek to płukanki profilaktyczne i specjalistyczne lub lecznicze. Te pierwsze są dla osób z predyspozycjami do konkretnych dolegliwości, jak stany zapalne dziąseł czy nadwrażliwość zębiny. Te z drugiej grupy stosuje się na zalecenie dentysty lub higienistki, ze względu na wyższą zawartość w ich składzie substancji leczniczych, jak chlorheksydyna.
– Codzienne płukanie ust płynem do płukania z fluorkami jest dobrym pomysłem na dodatkowe wzmocnienie zębów i ochronę dziąseł. Płyn dociera do trudno dostępnych przestrzeni, niosąc ze sobą fluorki, które remineralizują szkliwo, oraz usuwając resztki jedzenia. Nie są zalecane płukanki z zawartością alkoholu, który może podrażniać śluzówki i zmniejszać wydzielanie śliny – zaznacza dentystka.